Orange Energy – Nawilżający krem od Make Me Bio

Kremy do twarzy to kategoria kosmetyków, do której mam spore wymagania. Niejednokrotnie zdarzało się, że kupiłam nieznany mi krem skuszona opakowaniem albo dobrymi opiniami, po czym już po pierwszym użyciu wiedziałam, że nic z tego nie będzie.
Moje oczekiwania są duże ale z drugiej strony bardzo proste: ma spełniać obietnice producenta chociaż w jakimś małym stopniu, nie zapychać porów, wchłaniać się w miarę szybko i nie sprawiać żeby moja twarz się szalenie błyszczała. I mimo, że na rynku mamy niesamowicie wielki wybór to o taki krem nie jest łatwo.

Ale jest firma, która mnie ostatnio zachwyciła swoimi produktami i to właśnie o niej będzie dzisiejszy post.

Kremy do twarzy z firmy MakeMeBio tak jak i inne ich kosmetyki są tworzone w 100% z naturalnych składników. W dodatku marka jest Polska a to sprawia, że jeszcze chętniej mam ochotę sięgać po ich produkty. Dokładne badania, dopasowanie do wymagań cery… To wszystko sprawiło, że zdecydowałam się je sprawdzić na swojej skórze.

Orange Energy – Nawilżający krem dla skóry normalnej i wrażliwej.

 

Pojemność: 60ml

Sposób użycia: Nałożyć krem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, a następnie delikatnie wmasować. Stosować rano i wieczorem.

Składniki/Ingredients (INCI): Aqua (Woda), Prunus Amygdalus Dulcis (Słodkie Migdały) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cetearyl Glucoside, Butyrospermum Parkii (Masło Shea) Butter*, Cetyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Citrus Reticulata (Mandarynka) Peel Oil*, Tocopherol (Witamina E), Glycerin (Gliceryna), Matricaria Chamomilla (Rumianek) Extract, Citrus Aurantium Amara (Gorzka Pomarańcza) Flower Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene**, Linalool** *z upraw organicznych **naturalnie występujący w olejkach eterycznych

Działanie:

Woda z kwiatu pomarańczy – działa tonizująco i rozjaśniająco. Pomaga walczyć z przebarwieniami i zmarszczkami, dodając skórze energii.

Olejek mandarynkowy
– działa antyseptycznie i zmiękczająco. Łagodzi problemy skórne, zmniejszając zapalenia i pomagając w walce z trądzikiem.

Wyciąg z rumianku – działa łagodząco i regenerująco. Wykazując silne właściwości przeciwzapalne wygładza skórę i zapobiega powstawaniu niedoskonałości.

Olejek ze słodkich migdałów – działa nawilżająco i ujędrniająco.

Olejek jojoba – działa normalizująco i doskonale pielęgnuje.

Masło shea – działa ochronnie i regenerująco.

Moje wrażenia:

Po pierwsze: zapach! Uwielbiam cytrusowe nuty, ten krem pachnie pięknie i wyjątkowo naturalnie. Często zapachy w kosmetykach są tak sztuczne, że ciężko je znieść tutaj jest zupełnie odwrotnie. Już sam zapach sprawia, że czuję się po jego nałożeniu odświeżona a do tego jak wiadomo takie aromaty działają też pobudzająco 😃 I tu ma oooolbrzymiego plusa.
Po drugie: wchłanianie.
Krem jest dosyć lekkiej konsystencji, wchłania się ładnie i zostawia lekko tłusty film na skórze tylko przez kilka minut po nałożeniu. To sprawia, że zaczęłam używać go ostatnio jako bazę pod makijaż. Nie zapycha więc jest do tego idealny.
Po trzecie: wydajność.
60ml to dosyć mała pojemność w stosunku do konkurencji. Przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem przewoduję nieco ponad miesiąc stosowania. W końcu krem nadaje się też na szyję i dekolt.
Po czwarte: cena.
Jak wspominałam, naturalne kosmetyki zamawiam w drogerii internetowej MARTBIO.PL gdzie zawsze znajduję kosmetyki w konkurencyjnej cenie.
Polecam zerknąć tam jaka jest aktualna.
Czy jest warty ok. 40 zł? Zdecydowanie tak. Jeśli możemy kupić sprawdzony, przebadany kosmetyk o naturalnym i tak świetnie dobranym składzie to szczerze mówiąc za ten krem byłabym gotowa zapłacić i dwa razy więcej.
Dlaczego? Już mówię, bo teraz po piąte.
Po piąte: efekty.
Moja skóra reaguje na niego świetnie! Jest odświeżona i pełniejsza blasku. Poprawia się jej koloryt i póki co zupełnie nie widzę niedoskonałości. Fakt, że ostatnio testowałam różne kosmetyki i stan mojej cery się znacznie poprawił ale od wprowadzenia tego kremu do codziennej pielęgnacji uwielbiam jej koloryt. Mniej szary, mniej zmęczony i pełniejszy blasku.

Czy kupię go ponownie? Z pewnością! Ale póki co zabieram się za test drugiego z kremów tej marki. Niedługo i o nim napiszę Wam parę słów. Chociaż już tęsknię za tym zapachem pomarańczy…

12 comments on “Orange Energy – Nawilżający krem od Make Me Bio

  • Adrianna , Direct link to comment

    O marce słyszałam same pochlebne opinie, jednak osobiście jeszcze nie poznałam ani marki ani tego kosmetyku. Jestem go niezwykle ciekawa. Wygląda dość oryginalnie i ma wiele pozytywnych właściwości.

  • Tina , Direct link to comment

    również uwielbiam cytrusowe zapachy nie tylko w kosmetykach. Nigdy nie miałam żadnego kosmetyku tej marki, ale muszę przyznać ze czuje się skuszona na ten krem. Podobnie jak ty mam spore wymagania wiec ciekawa jestem czy ten im sprosta 🙂

  • Opowiemci , Direct link to comment

    Uwielbiam cytrusowe zapachy i jak tylko zobaczyłam ten krem to już wiedziałam, że muszę go sobie zakupić 🙂 Bardzo lubię taką konsystencję, a dodatkowo potrzebuję przez te mrozy dużo nawilżenia dla mojej skóry. Dziękuję za polecenie, zawsze znajdę u ciebie coś dobrego 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *