Co przestałam kupować, żeby zacząć oszczędzać?

Od kilku miesięcy pracuję nad domowym budżetem, o czym jeszcze wielokrotnie będę tutaj pisać.

Jednym z pierwszych etapów było zrezygnowanie ze spontanicznych zakupów, które były dla mnie codziennością. Idąc po jedną rzecz, wychodziłam ze sklepu z pełną reklamówką i to było dla mnie zupełnie normalne. Gdyby zebrać codzienne wydatki do kupy, wyszłaby konkretna suma pieniędzy.

Co kusiło mnie tak, że ciężko było mi sobie odmówić zakupu?

1. Rośliny doniczkowe.

Przez długi czas były moją małą obsesją, nie wiedziałam już gdzie je stawiać, a mimo tego wciąż przynosiłam do domu nowe. Dopiero zagłebiając się w minimalizm i robiąc generalne porządki zrozumiałam, że w tym wypadku więcej wcale nie oznacza lepiej. Uporządkowałam te, które aktualnie posiadam, pozbyłam się tych, które nie wyglądały atrakcyjnie i zyskałam przestrzeń na półkach i parapetach. Nadal kocham rośliny całym sercem, ale dom to nie jungla. Już nie 🙂

2. Kuchenne gadżety.

O rany jak ciężko mi było zrezygnować wcześniej z kolejnej bajeranckiej mini tarki, temperówki, foremki, miseczki czy niebanalnych sztućców! Uwielbiam gotować i wydawało mi się, że wszystko mi się przyda, jak się okazało da się żyć bez szafki zawalonej głupotami. Teraz oglądam, jaram się i powtarzam w myślach “masz już cztery bambusowe deski, odpuść”.

3. Jedzenie “na zapas”.

Do niedawna w sklepie bywałam codziennie. I dzień w dzień robiłam zakupy, wśród których było coś “na wszelki wypadek”. Nawet nie wiecie jak mi wstyd, tym bardziej teraz w czasach zero waste, że tyle jedzenia lądowało przeze mnie w koszu. Teraz kupuję na bieżąco produkty, biorąc pod uwagę to co już mam w domu. Jeszcze nie umiem ułożyć menu na tydzień, ale staram się tego nauczyć.

4. Kosmetyki

Nigdy nie kupowałam ich jakoś wyjątkowo dużo i na zapas, ale udało mi się totalnie omijać ten dział dopóki nie skończy mi się to co posiadam. Kilka żeli na wannie nie miało większego sensu, ale na sklepowej półce tak kusiły.

5. Ubrania

Ostatnio przejrzałam całą szafę i okazało się, że np. Spodni mam mnóstwo, a noszę może 4 pary na przemian. Myślałam nad zakupem nowych, po czym przymierzałam wszystko co mam i okazało się, że o wielu zwyczajnie zapomniałam.

6. Smakołyki

Kocham jeść. Niestety też podgryzać między posiłkami. Aktualnie przeszłam na dietę i unikam takich rzeczy, ale wcześniej i na nie wydawałam sporo.

7. Woda w butelkach.

Dzbanek z filtrem zastępuje mi plastikowe butelki, dużo lepiej dla portfela i dla środowiska, a woda z kranu wcale nie jest zła.

8. Papierosy

Rzucenie nałogu to naprawdę świetny zastrzyk gotówki. Po przeliczeniu ile wydawałam miesięcznie na papierosy mnie przeraziło i uświadomiło, że najwyższy czas z tym skończyć. Jak to zrobiłam przeczytacie tu:

Udało mi się rzucić palenie!

Każdy z nas ma inne słabości i potrzeby, ale na każdą z nich jest jedna metoda. Proste pytanie “Czy to jest mi naprawdę potrzebne?”. Odkąd zaczęłam się zastanawiać nad każdą niezaplanowaną na liście zakupów rzeczą, to wydaję w sklepie zdecydowanie mniej. I Wam również tego życzę!

Komentarz do “Co przestałam kupować, żeby zacząć oszczędzać?

  • Inga , Direct link to comment

    Dobrze, że udało Ci się rzucić palenie 😉 ja ograniczyłam kupowanie kosmetyków do minimum, kupuje raz na jakiś czas ale konkretne, ale z ubraniami jakoś nie mogę

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *